Szukaj

OD DYSBIOZY
DO EUBIOZY

NIE PRZESADZAJ Z CZYSTOŚCIĄ

Jak wspomniałem poprzednim razem, wiele przemawia za tym, że rosnąca liczba alergii (a także chorób autoimmunologicznych) w krajach Zachodu bierze się stąd, iż mamy mniej „odwiecznych przyjaciół – dobroczynnych drobnoustrojów, które szkolą i uspokajają nasze układy odpornościowe. Dlaczego tak jest i jak temu zaradzić?

Jednym z powodów (a zdaniem niektórych powodem zasadniczym(1)) jest nadużywanie antybiotyków. Wielu autorów wskazuje na wyraźny związek epidemii chorób cywilizacyjnych (takich jak otyłość, alergie, autyzm, choroby autoimmunologiczne) z wynalezieniem i wprowadzeniem do powszechnego użytku – również w rolnictwie – antybiotyków. Oczywiście uratowały one niezliczoną liczbę istnień, ale nadużywane prowadzą do przetrzebienia mikroflory jelitowej (mikrobioty), co pociąga za sobą trudne do przewidzenia konsekwencje. (Co gorsza, dotyczy to także wielu innych leków).

Kolejnym powodem jest upowszechnienie tzw. diety zachodniej, w której dominuje żywność przetworzona i śmieciowe jedzenie, obfitujące w cukry proste, a ubogie w błonnik. W ten sposób karmione są patogeny, a dobroczynne bakterie umierają z głodu.

Nie bez znaczenia jest także to, że coraz więcej dzieci rodzi się przez cesarskie cięcie. Już od chwili pojawienia się na świecie ich mikrobiota jest zachwiana, co może rzutować na ich zdrowie przez całe życie.

Każda z tych przyczyn zasługuje na obszerniejsze omówienie, ale w tym poście chciałbym się skupić na jeszcze jednej, do której nawiązuje w swym wystąpieniu dr Robynne Chutkan, gdy mówi:
„Nasza obsesja na tle czystości, wszechobecne płyny do odkażania rąk, (…) przez to wszystko jesteśmy chorzy. Tak bardzo oddaliliśmy się od naturalnego świata zwierząt, brudu i roślin. Doprowadziliśmy do tego przez superdezynfekcję. A teraz za to płacimy wysoka cenę”.(2)

Jak zaznaczyła w swojej książce, „silne środki czyszczące i antybakteryjne nadmiernie odkażają nasze ciało oraz wyjaławiają środowisko, zagrażając istnieniu ostatnich bytujących tu drobnoustrojów”.(3) Podobnie wypowiada się dr Alanna Collen, według której „produkty przeciwbakteryjne są tryumfem reklamy i przypuszczeń nad nauką”, a okoliczność, iż „znajdują się w tysiącach produktów: od środków czystości poprzez deski do krojenia, ręczniki, odzież i plastikowe pojemniki aż po żele do kąpieli, nie gwarantuje, że są bezpieczne”.(4)

Doktor Collen przytacza przykład triklosanu, substancji przeciwbakteryjnej stosowanej w różnych środkach bakteriobójczych. Okazuje się, że „wcale nie usuwa skażenia bakteriami w domu lepiej niż zwyczajne mydło. Ponieważ jednak ludzie wciąż go stosują, zatruwa nasze zasoby wody, zabijając bakterie i zakłócając równowagę słodkowodnych ekosystemów. Na dodatek przenika także do ludzkiego ciała. Można go wykryć w naszej tkance tłuszczowej, krwi pępowinowej, mleku karmiących kobiet, a także, w znaczących ilościach, w moczu 75 procent ludzi”.(5)

Jeszcze jedna informacja: „Istnieje wyraźna korelacja między poziomem triklosanu w moczu a nasileniem alergii u ludzi. Im więcej tego związku zawiera nasz organizm, tym większe prawdopodobieństwo kataru siennego i innych uczuleń. Nie wiadomo, czy jest to bezpośredni skutek uszkadzania mikrobiomu, rodzaj toksyczności, czy wręcz odzwierciedlenie ograniczonego kontaktu z dobroczynnymi mikrobami”.(5)

„Jakby tego wszystkiego było mało”, podaje ta sama autorka”, „stwierdzono, że triklosan ingeruje w pracę hormonów tarczycy i blokuje działanie estrogenu oraz testosteronu w ludzkich komórkach na szalkach Petriego. A „zmieszany z chlorowaną wodą z kranu triklosan przekształca się w związek kancerogenny, ulubiony przez autorów kryminałów środek usypiający, czyli chloroform”.(6)

Trudno się nie zgodzić z oceną dr Collen: „Nadaje to inny wydźwięk prohigienicznym reklamom ukazującym mamusie przecierające stoliczki swych pociech przeciwbakteryjnym środkiem, a następnie kładących jedzenie na ,czysty’ blat”.(7) Czytaj więc etykiety środków czystości, których używasz w domu. Nie daj się zwariować reklamie. Nie przesadzaj z czystością. Do utrzymania higieny zupełnie wystarczy zwyczajne mydło. Jedz czyściej, ale żyj nieco brudniej.

  1. Martin Blaser, Utracone mikroby, przekład Magdalena Gołachowska, wyd. Galaktyka 2016, rozdz. „Antybiotykowa zima”, ss. 214-230.
  2. Robynne Chutkan, Żyj brudniej, jedz czyściej
  3. Robynne Chutkan, Dobre bakterie, przekład Dariusz Rossowski i Marzena Rozwarzewska, wyd. Feeria 2015, s. 193.
  4. Alanna Collen, Cicha władza mikrobów, przełożył Roman Palewicz, wyd. Bukowy Las 2017, s. 202.
  5. Cicha władza mikrobów, s. 203.
  6. Cicha władza mikrobów, ss. 204, 205.
  7. Cicha władza mikrobów, ss. 203, 204.
  8. Dobre bakterie, s. 48.
  9. Obrazek wyróżniający: Photo by Jelleke Vanooteghem on Unsplash
Nasza obsesja na tle czystości, wszechobecne płyny do odkażania rąk -- przez to wszystko jesteśmy chorzy, uważa dr Robynne Chutkan
Facebook
X
LinkedIn
Email
WhatsApp